Poeta, wspaniały człowiek, autor pięknych wierszy WIESŁAW SADOWIŃSKI

Home » Poeta, wspaniały człowiek, autor pięknych wierszy WIESŁAW SADOWIŃSKI

Poeta, wspaniały człowiek, autor pięknych wierszy WIESŁAW SADOWIŃSKI

Nadzieja…

I znów nowy dzień nastał,
jak słońce po burzy,
co rankiem jeszcze wstydliwie
wygląda z nad wzgórzy.

Niebo jeszcze w granacie,
od ziemi barwione
szkarłatem światła słońca,
już rozpromienione.

Nadzieja na dzień piękny
park bzem ukwiecony,
chociaż już bez Ciebie,
Ty w noc oddalony.

W noc, która nie zna ranka,
lecz gdzieś on być musi,
bo zawsze był po nocy
i tu pewno wróci.

Tak jak ponad chmurami
zawsze słońce świeci,
Tak i Ty się odnajdziesz
na tej lepszej ziemi.

Wśród świergotu ptaków,
maj zwiastunem wiosny,
gdzie Ty znów chłopakiem,
znów młodym, radosnym.

Gdzie już nic nie zaboli,
gdzie jest radość wieczna,
gdzie Raj nam przyrzeczony,
tam gdzie Bóg nasz mieszka…

Pamięci Tadeusza Ćwira

Toronto, 24 maja 2021 r.

Kartka z kalendarza

I znowu kartka z kalendarza
spadła na twarz mą zmarszczką nową,

znów nowy dzień, znów słońce nowe

promykiem swoim moją głowę
musnęło srebrem włosy moje,
twarz mą rozjaśnia, uśmiech wkłada
i znowu młody, znowu młoda,
nic, że przebrzmiała już uroda.

Piękniejsi wiekiem, doświadczeniem,

uśmiechem serca, zrozumieniem,

przez park, za ręce, przytuleni,
na wieczność sobie przeznaczeni.


Wpatrzeni w ciepły błękit nieba,

tonący w kłębach liści złotych,
w jesieni życia utopieni,
lecz w wiosnę nową zapatrzeni…

Toronto, 24 marca 2015 r.

Nie wierzcie poecie

Nic wierz wszystkiemu co pisze poeta,
idy barwnym słowem kreśli wiersze nowe,
jak malarz pędzlem akt kobiecy tworzy,

rzadko dosięga swej Muzy przestworzy.

Nie wierz poecie, bo często on kłamie,

gdy barwą słowa wiersze swoje układa,
i malarzowi co pędzlem akt śmiały,
choć rzadko rękę za jej dekolt wkłada…

Nie wierz poecie, nie wierz wierszoklecie,

bo on malując słowami pejzaże,
niciem farbami kreśli freski śmiałe,
lecz martwe, tylko w kamieniach ścian trwałe

Toronto, 26 września 2014 r.

Bajka o żółwiu i mrówce

Żółw w swej twardej skorupie
zamknął się przed światem,
będąc pomny nakazu dostojnego żubra,
i już oczu nie cieszy ni słońcem, ni kwiatem.

Polazł tedy żółw wolno, gdzie błotniste knieje
i gdzie słońce tam nigdy nie dociera w pełni,
na nim mrówka wędruje po pancerza wierzchu,
swą nową maseczką przed lasem się chełpi.

A ty mrówko dlaczego nie w kopca zaciszu?
tylko tak po lesie szwędasz się bez celu,
idź do jeża się zaszczep, jak to czyni wielu,
bo zły przykład dziś dajesz młodych pokoleniu!

Lecz w „Leśnej Gazecie” ktoś maczkiem napisał,
że jeż to patałach, zwierz niedouczony,
a szczepionka to bzdura przez żubra zmyślona,
aby leśne zwierzęta w ich prawach pokonać…

Mrówka mądra, choć mała szczepić się nie dała
przed żubrową strażą chyłkiem umykała
i swoimi drogami mknie do ciotki w Grecji,
bo tam ponoć już można chodzić bez maseczki.

Teraz wszystkie zwierzęta po szczepieniu śpiące,
tylko przed szczepionką umknęły zające
i harcują pod lasem, żubrom na złość grają
na swych nosach piosneczkę o swobodnej łące.

Ale las już nie ten, zwierzęta ospałe,
jedna mrówka z pożogi szczepień ocalała,
żółw gdzieś w bagnach przepadł, psy zająca zjadły,
za to żubra dognała wyższych władz pochwała…

Toronto, 1 czerwca 2020 r,
Międzynarodowy Dzień Dziecka
W lesie był i wszystko to spisał

POLONICA

STORIES